Michael Phelps - fenomen czy sterydziarz?
Michael Phelps, gwiazdor amerykańskiego pływania znów zachwycił chińską publiczność. Dziś, w siódmy dzień igrzysk, wygrał na dystansie 200 metrów stylem zmiennym. Phelps pobił przy tym rekord świata, przepływając dystans w 1 minutę i 54,23 sekundy! Dla pływaka to już szósty medal podczas tej olimpiady, a dwunasty w jego młodej, ale jakże bogatej karierze. Celem Phelpsa przed igrzyskami było osiem złotych krążków. Jak narazie zmierza do celu w zabójczym tempie, w każdym wyścigu bijąc rekord (zazwyczaj własny) świata. Rekord Marka Spitza siedmiu medali na jednych igrzyskach jest już w zasadzie prawie na pewno pobity. Musimy poczekać jeszcze kilka dni. Dziś na konferencji prasowej Amerykanin przyznał, że może poddać się kontroli dopingowej w każdej chwili i możemy mu wierzyć lub nie (my, kibice), ale jego rekordy są sprawą morderczego treningu i ciężkiej pracy, a nie jakiś środków czy specyfików. Osobiście wierzę pływakowi, wkońcu już jako szesnastolatek zachwycał kibiców przed czterema laty w Atenach. Przed nim wielka kariera, należy spokojnie przyglądać się jej rozwojowi.